Dominikowej nie było w domu, ponieważ została wezwana do rodzącej kobiety. Do domu Jagny przyszedł Mateusz Gołąb. Kobieta się go przestraszyła, ponieważ we wsi plotkowano, że umawia się z nim nocami w sadzie. Mateusz był kawalerem po trzydziestce, nie myślał o ożenku. Jagustynka mówiła złośliwie, że bardziej zainteresowany jest pannami i cudzymi żonami. Miał powodzenie u płci przeciwnej.
Chłop był rozrosły jak dąb, mocny, dufający w siebie i przez to tak harny i nieustępliwy, że mało kto się go nie bojał. A sposobna jucha była do wszystkiego; na fleciku grywał, że aż do duszy szło, wóz zrobić zrobił, chałupy stawiał, piece wylepiał, wszystko robił tak sprawnie, że ino mu się robota w garściach paliła; grosz go się ino nie trzymał całkiem, choć zarabiał sporo, bo wszystko zaraz przepił i przefundował albo i rozpożyczył…2.
Mateusz nie był obecny we wsi przez pół roku, ponieważ pracował przy murowaniu dworu. Mężczyzna chciał, żeby Jagna się do niego przytuliła, ale kobieta się odsunęła. Mateusz jednak nic sobie z tego nie robił.
Mateusz chycił ją wpół, przycisnął mocno do siebie i jął zapamiętale całować…Zatrzepotała się kiej ptak, ale nie jej moc wyrwać się takiemu głodnemu smokowi, któren ściskał, aż żebra trzeszczały, i tak całował, że całkiem zesłabła, oczy jej zaszły mgłą, tchu złapać nie mogła, że ino ostatkiem skamlała: — Puść… Mateusz… Matula… — Jeszcze ździebko, Jaguś, jeszcze raz, bo się całkiem wścieknę… — I tak całował, że mu dziewczyna całkiem zmiękła i leciała przez ręce kiej woda, ale puścił ją, bo posłyszał w sieniach kroki, sam zapalił nad okapem lampkę i skręcał papierosa, a roziskrzonymi uciechą oczami spoglądał na Jaguś, że to jeszcze przyjść do siebie nie przyszła, bo się mocno dzierżyła ściany i dyszała ciężko3.

