W Lipcach nadal panowała jesienna aura, choć deszcze ustały i wody spłynęły. Nadszedł Dzień Zaduszny, we wsi było cicho i szaro. Przelatywały stada ptaków, aż ludzie się dziwili i upatrywali w tym szybkich opadów śniegu. W chałupach przygotowywano się do wyjścia do kościoła. Krewni Boryny wiedzieli już o jego zaręczynach z Jagną. W sobotę zapisał jej sześć morgów ziemi, a w niedzielę w kościele zostały odczytane pierwsze zapowiedzi. Maciej większość czasu spędzał u narzeczonej, a w domu Antek cierpiał i nie mógł pogodzić się z tym, że Jagna zostanie żoną jego ojca.
Antek zaś gorzał w mękach coraz boleśniejszych i sroższych — ani jadł, ni spał, ni mógł się zająć czymkolwiek; był ogłuszony jeszcze, nieprzytomny zgoła i nie wiedzący, co się z nim dzieje. Twarz mu poczerniała, że tylko oczy uczyniły się jeszcze większe i płonęły szklisto, jakby łzami skamieniałymi — zęby zacinał, żeby nie krzyczeć w głos i nie wyklinać, a chodził wciąż po izbie, to po obejściu, to w opłotki szedł lub na drogę i powracał, padał w ganku na ławę i siedział godzinami, zapatrzony przed się i utopiony w bólu, co w nim rósł jeszcze i potężniał1.
Kuba czyścił strzelbę, czemu przyglądał się Witek, który także chciał polować i nauczyć się strzelać. Kuba obiecał mu, że go ze sobą zabierze. Opowiadał też chłopakowi, jak zeszłej nocy udało mu się ustrzelić łanię. Niedługo potem parobkowie poszli do kościoła, by zapłacić za wypominki za swoich bliskich. Kolejka była długa. Musieli się przepychać, a gdy Witek był już przy organiście zdał sobie sprawę, że nie zna imion swoich bliskich, ponieważ był sierotą. Przywieziono go do Boryny, gdy był mały. Ta świadomość spowodowała, że zaczął płakać. Nie chciał jednak się nad sobą użalać i wróciwszy do organisty podał trzy przypadkowe imiona: Józefę, Mariannę i Antoniego.
Po południu odprawiano nieszpory, w których uczestniczyli wszyscy, którzy mieszkali u Boryny. Nabożeństwo odbywało się na cmentarzu, gdzie gromadzili się żebracy, którzy prosili o datki. Wszyscy mieszkańcy myśleli o śmierci. Kuba wraz Witkiem udali się także na stary cmentarz. Parobek rozrzucał chleb dla cierpiących dusz. Witek w oddali zauważył palące się znicze, co bardzo go przestraszyło. Dowiedział się od Kuby, że w tamtej części cmentarza leżą ciała osób zabitych w borze, w tym jego dawni panowie i matka. Byli już tam Jagustynka, Jambroży i stary Kłąb. Modlili się za dusze, które nie miały grobu i o których ludzie dawno już zapomnieli. Kuba wspomina swoja matkę Magdalenę i ojcu, który miał swoje gospodarstwo i służył także w dworze za furmana. Tam Kuba nauczył się polować i podczas jednego z polowań uratował życie Jackowi, który był synem dziedzica. Sam tez odniósł rany – przestrzelono mu kolano i przez to kuleje. Gdy pewnego dnia wrócił do dworu zastał okropny widok. Dwór był spalony, a ciała właścicieli, służby i jego matki leżały na zewnątrz. Obrzędy dobiegły końca. Mieszkańcy wracali do swoich domów.
Warto przeczytać: E.A. Poe „Berenice” – streszczenie szczegółowe i opracowanie
18 września 2026J. Kasprowicz „Dies Irae” – opracowanie
20 września 2026PJ (8) – Prawa boskie a prawa ludzkie
22 września 2026F. Dostojewski „Zbrodnia i kara” – str. szczegółowe cz. I rozdz. I
- W. St. Reymont, Chłopi…, s. 98. ↩︎

