„Chłopi” tom I „Jesień” – Władysław Stanisław Reymont (streszczenie szczegółowe rozdział I)

0 Comments

Powieść społeczno-obyczajowaPodstawowa odmiana powieści w okresie realizmu. Tematy czerpała z życia codziennego, a działania bohaterów motywowała społecznie i psychologicznie.

Agata opuszcza swoich krewnych Kłębów i udaje się na żebry, ponieważ na zimę nie ma dla niej miejsca w ich domu. Kobieta spotyka proboszcza, który próbuje się dowiedzieć, czy została wypędzona po kłótni. Kobieta broni swoich krewnych i tłumaczy proboszczowi, że odejście jest jej inicjatywą, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, że Kłębowie mają trudną sytuację materialną. W zimie nie ma prac polowych, więc nie może pomóc w żadnych gospodarskich obowiązkach. Ksiądz zlitował się nad jej losem i włożył w jej dłoń złotówkę. Agata się rozpłakała, ksiądz chciał, żeby jak najszybciej odeszła. Gdy postać Agaty zniknęła z pola widzenia, ksiądz wrócił do swoich obowiązków – modlitwy i doglądania orania pola. Co jakiś czas zerkał znad brewiarza i instruował Walka swojego parobka jak powinno wyglądać zaorane pole.

Pomimo tego, że był już wrzesień i słońce zachodziło było ciepło, pola już pustoszały i wszędzie panowała cisza. Z zamyślenia księdza wyrwał ryk krowy, która była prowadzona przez młodą dziewczynę. Ksiądz zagadnął ją, czy krowa prowadzona jest na sprzedaż, ale dziewczyna wyjaśniła duchownemu, że prowadzi ją do byka, którego ma młynarz. Gdy dziewczyna zniknęła na drodze pojawił się Żyd – Moszek, który pchał przed sobą pełne taczki. Moszek i ksiądz porozmawiali o tegorocznych zbiorach ziemniaków, które były wyjątkowo udane. Na zakończenie rozmowy Żyd pocałował księdza w rękaw sutanny. Później pojawił się młody chłopak z butelką, ale gdy zobaczył księdza pobiegł inną drogą do karczmy, ponieważ przestraszył się duchownego i jego reakcji na to, co niósł. Ksiądz polecił Walkowi doorać pole do brzózek i wracać z końmi do domu.

Ksiądz wracał na plebanię piechotą wzdłuż miedz, modlił się i z umiłowaniem obserwował okolicę. Spostrzegł kobiety, które jeszcze wykopywały ziemniaki, część chłopów przygotowywała ziemię pod siew, krowy pasły się na pastwiskach i można było dostrzec wschodzące zboża. Ksiądz szedł powoli i co jakiś czas przystawał na odpoczynek. W pewnym momencie zauważył chłopców, którzy rzucali kamieniami w pień ogromnej gruszy. Chłopcy przybiegli do księdza, całowali rękaw sutanny, a duchowny przestrzegał ich, żeby nie uszkodzili gałęzi, bo drzewo nie wyda owocu. Potem zamienił kilka słów z kobietami, które kopały kartofle, pytając o zbiory, zdrowie i ich dzieci. Gdy proboszcz odszedł gromada zaczęła wychwalać jego zalety i mówić, że mają wiele szczęścia, że taki duchowny jest w ich kościele.

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *