„Chłopi” tom I „Jesień” – Władysław Stanisław Reymont (streszczenie szczegółowe rozdział XI)

0 Comments

Powieść społeczno-obyczajowaPodstawowa odmiana powieści w okresie realizmu. Tematy czerpała z życia codziennego, a działania bohaterów motywowała społecznie i psychologicznie.

Nadszedł dzień wesela Macieja Boryny z Jagną Paczesiówną. Dominikowa chce obudzić córkę, ale dziewczyna już nie śpi. Od wczesnych godzin myślała, że już niedługo zostanie żoną Macieja i będzie musiała wyprowadzić się od matki. Dominikowej zrobiło się żal i smutno na sercu, że jedyna córka idzie już na swoje. Kobieta się zastanawiała nad ty, jak będzie toczyło się życie Jagny jako gospodyni.

Boryna dobry człowiek, uszanuje i krzywdy jej nie zrobi… a Jaguś poprowadzi go, gdzie ino zechce, bo stary świata Bożego poza nią nie widzi… Nie, nie o to się bojała, nie o to… pasierby! Juści… po co było Antków wyganiać? Teraz dopiero będą zapiekać a pomsty szukać!… A nie wyganiać, to Antek byłby pod bokiem i obraza boska abo i co gorsze wyszłoby z tego!… Jezus mój! A rady już nie ma… Zapowiedzi wyszły… wieprzek zabity, weselni sproszeni… tyla już zrobione… zapis w skrzynce… — Nie, nie! Co będzie, to będzie, a krzywdy nijakiej, póki żyje, zrobić jej nie dam!… — pomyślała stanowczo i poszła znowu do chłopaków krzyczeć, czemu nie wstają1.

Zaczęły się przygotowania do uroczystości w domu panny młodej. Czekano na kucharkę Ewę, a Dominikowa dawała córce rady, jak powinna postępować z mężem, który jest od niej starszy. Kobieta uważała, że Jagna musi bardziej dbać o to, co o niej mówią na wsi, nie spotkać się z byle kim i nie dawać wiejskim kobietom powodów do plotek. Matka dziewczyny radziła jej pogodzenie się z Antkami. Jagna nie chce uwierzyć, że syn Macieja chciał odebrać jej zapisane ziemię i obrażał ją w obecności ojca. Uważała, że to tylko czcze plotki, które miały ją zaboleć. Rozpoczęło się przystrajanie domu.

Z pierwszej zaś izby wynieśli wszelki sprzęt zbytni do komory, że ostały ino obrazy, a chłopaki ustawiali pod ścianami ławy mocne a długie stoły. Izba też była wybielona z nowa, wymyta, a komin przysłonięty modrą płachtą, cały zaś pułap i belki, poczerniałe ze starości, Jagusia suto przystroiła wycinankami. Maciej był przywiózł z miasta kolorowych papierów, a ona wystrzygnęła z nich kółek strzępiastych, to kwiatuszków, to cudaków różnych, jako: kiedy psy gonią owce, a pasterz z kijem za nimi leci, abo zaś i procesję całą, z księdzem, z chorągwiami, z obrazami i inne różności, że spamiętać trudno, a tak wszystko utrafione i foremne kieby żywe, aż się ludzie wczoraj na rozplecinach dziwowali. Umiała ona i nie takie, a wszystko, co ino zamyśliła abo na co spojrzała… że nie było w Lipcach chałupy bez tych jej strzyżek…2.

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *