„Chłopi” tom I „Jesień – Władysław Stanisław Reymont (streszczenie szczegółowe rozdział IV)

0 Comments

Jagna rozglądała się po ludziach, jako że wzrostem równa była i chłopom najroślejszym, a strojna dzisiaj była, że aż oczy rwała parobków, co się w kupę zbili przed wrotniami, na drodze, kurzyli papierosy i szczerzyli do niej zęby. Bo i urodna była, i strojna, i takiej postury, że i drugiej dziedzicównie z nią się nie mierzyć. Dziewuchy ano i kobiety żeniate, przechodzące mimo, spozierały na nią z zazdrością abo i zgoła przystawały w podle, abych nasycić oczy tym jej wełniakiem pasiastym i sutym, co jak tęczą mazurską mienił się na niej, to na jej czarne trzewiki wysokie, zasznurowane aż po białą pończochę czerwonymi sznurowadłami, to na gorset z zielonego aksamitu, tak wyszyty złotem, że aż się w oczach mieniło, to na sznury bursztynów i korali, co otaczały jej białą, pełną szyję — pęk różnobarwnych wstążek zwieszał się od nich na plecach i gdy szła, wił się za nią niby tęcza4.

Wszyscy udali się do swoich domów. U Borynów rolę gospodyni przejęła Józka i pilnowała, czy nikomu niczego nie brakuje podczas obiadu. Rozmowę zagaił Maciej, który pytał Kubę, czy nosił ptaki proboszczowi. Kuba opowiedział o jego wizycie na plebani i o tym, jak wiele książek się tam znajduje. Hanka dorzuciła, że proboszcz czyta też codziennie gazety. Podchwycił to Antek i stwierdził, że kowal jego szwagier również prenumeruje czasopisma, co rozzłościło Macieja. Na ganku u Borynów rozpętała się kłótnia. Wszyscy się porozchodzili. Kuba myślał o ty, jak zdobyć strzelbę, żeby móc polować i więcej zwierząt nosić proboszczowi. Z oddali słyszał odgłosy z karczmy i postanowił, że wieczorem tam pójdzie, żeby kupić sobie tytoń i choćby popatrzeć na tych, którzy się bawią. Antek szedł z żoną i dzieckiem rozmawiając o ich sytuacji.

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *