„Chłopi” tom I „Jesień – Władysław Stanisław Reymont (streszczenie szczegółowe rozdział II)

0 Comments

Dom był zwykły, kmiecy – przedzielony na przestrzał sienią ogromną; szczytem wychodził na podwórze, a frontem czterookiennym na sad i drogę. Jedną połowę od ogrodu zajmował Boryna z Józią, a na drugiej siedzieli Antkowie. W izbie było już czarniawo, bo przez małe okienka, przysłonięte okapem i zagajone drzewami, mało przeciskało się światła, a i mroczało już na świecie, ze tylko połyskiwały szkła obrazów świętych, co rzędem czerniły się na bielonych ścianach; izba była duża, ale przygnieciona czarnym pułapem i ogromnymi belkami pod nim, przy siennej ścianie, było niecoś swobodnego miejsca2.

Gdy Maciej zjadł udał się do wójta poleciwszy Józce wszystkiego doglądać a Antkowi zwieźć ziemniaki i zająć się zabitą krową. Boryna poczuł senność i postanowił się zdrzemnąć. Hanka poszła na swoją stronę domu i przyglądała się mężowi, który jadł kolacje przed domem, ale dość wolno i niechętnie. Poprosiła też męża o pomoc przy opale, ale bardzo się bała jego reakcji, więc gdy nic nie odpowiedział na jej prośby, postanowiła przygotować wszystko samodzielnie. Antek był zły, że ojciec ciągle czegoś od niego oczekuje, a sam już się położył. Po raz kolejny powiedział do żony, że krowa należała do jego ojca i nie powinni się tym martwić. Witek bał się reakcji Boryny i prosił Józkę, żeby się za nim wstawiła – dziewczyna się zgodziła. Witek odetchnął z ulgą. Boryna udał się do wójta i rozmyślał nad wszystkimi swoimi sprawami. Czuł się bardzo samotny i znużony ciągłą pracą.

A tu ani odbić się na kim, ani wyżalić, nic… sam jak ten kołek; sam o wszystkim myśl, sam deliberuj łbem, sam kiele wszystkiego obiegaj kiej ten pies… a do nikogój słowa przemówić i rady znikąd ni pomocy — a ino strata i upadek… a wszystkie to kiej te wilki za owcą… a ino skubią, a patrzą, kiedy ozerwą w kawały…

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *