W Lipcach nastało poruszenie, ponieważ Maciej Boryna posłał z wódką do Dominikowej, by oświadczyć się Jagnie. Wójt był dziewosłębem1. Wieść po wsi rozniosła się dzięki żonie wójta, która poszła do sąsiadki pożyczyć soli, a tak naprawdę chciała się pochwalić nowiną, choć mąż surowo jej tego zabronił. W niedługim czasie całe Lipce huczały od plotek. Jedynie najbliżsi krewni Macieja niczego nie podejrzewali, ponieważ każdy bał się nieść im taką nowinę. Ludzie między sobą nie chwalili zaręczyn. Uważano, że Maciej nie jest już młody, a Jagna ma słabość do mężczyzn. Wiedziano także, że Dominikowa będzie oczekiwała zapisu ziemi na córkę, na co nie pozwolą dorosłe dzieci Boryny.
Maciej przez cały dzień nie mógł sobie znaleźć miejsca. Popadał w konflikty z parobkami i domownikami
A już od samego rana był dziwnie przykry, dziwnie zeźlony, że ino szukał okazji, na kogo by wywrzeć niepokój i złość, jakie go roztrzęsały; Witka sprał, bo pod krowy słomy nie przyrzucił i leżały do pół boków w gnoju, z Antkiem się pokłócił; Hankę wykrzyczał za chłopaka, któren wybałykował przed dom i utytłał się w błocie; nawet na Józkę powstał, że się długo guzdrała… a konie czekały na nią. […] To łaził po izbie, oknem na pustą drogę wyglądał abo zgoła i z ganku na Jagusiną chałupę niespokojnie spozierał — a zmierzchu wyczekiwał kiej zmiłowania…2.
W domu Boryny przebywała Jagustynka, żaliła się na swój los i to, jak potraktowały ją dzieci po przepisaniu ziemi – wypędzona została z własnego domu. Uważała, że Boryna dobrze robi żeniąc się kolejny raz, ale nie uważała Jagny za dobrą kandydatkę na żonę. Wiedziała, że zaognią się konflikty w tej rodzinie. Gdy nadszedł wieczór Boryna poszedł do karczmy, gdzie czekał już na niego wójt. Miał przyjść jeszcze Szymon – drugi dziewosłęb. Mężczyźni napili się, wzięli arak na poczęstunek dla Dominikowej i ruszyli. Boryna został w karczmie i czekał na ich przybycie.

