Stworzenie świata – „Mitologia Greków i Rzymian” cz. I Grecja J. Parandowski

0 Comments

Złotą kołyskę nowego boga otaczała miłość całej przyrody. Gołębie znad brzegów Oceanu przynosiły mu ambrozje, a orzeł co wieczór nadlatywał niosąc w szponach kubek pełen nektaru. Pszczoły zbierały dlań miód najsłodszy. Jedna z nimf sporządziła cudowną zabawkę. Była to przeźroczysta kula ze złotych pierścieni, między którymi wił się bluszcz. Gdy rzucona w powietrze spadała, zostawiała za sobą bruzdę jaśniejącą. Aby zaś płacz i kwilenie dzieciątka Dzeusa nie doszło do uszu czujnego Kronosa, kapłani Rei, kureci, wykonywali nad jego kołyską hałaśliwe tańce wojenne wśród grania bębnów, rogów i
piszczałek3.

Gdy bóg dorósł był gotowy do stoczenia walki z ojcem. Poprosił Reję, aby podała Kronosowi bez jego wiedzy środek na wymioty, co spowodowało, że wydalił połykane przez lata potomstwo.

Był to wcale piękny zastęp młodych bogów: synowie — Hades i Posejdon, i trzy siostry — Hera, Demeter i Hestia4.

Umarła Almteja ze skóry której Zeus wykonał małą, okrągłą tarczę, której nie był w stanie przebić żaden pocisk. W ten sposób powstała egida, którą po raz pierwszy wykorzystał w walce przeciwko ojcu na równinach Tesalii. Wojna między ojcem a synem trwała dziesięć lat bez widocznych rezultatów Kronos z tytanami przebywał w górach Otrys, a Dzeus na śnieżnych szczytach Olimpu. Losy konfliktu odmieniły się, gdy Zeus uwolnił z Tartaru cyklopów, sturękich i trzy olbrzymie potwory.

Ze szczytów Olimpu Dzeus bez przerwy ciskał pioruny, które dniem i nocą wykuwali cyklopi. Gromy rozbiegały się po górach, a na równiny lał się ogień święty. Ziemia pękała w płomieniach, lasy całe paliły się jak smolne pochodnie. Morza i rzeki wrzały. Płomienne opary otoczyły tytanów, którym oczy ślepły od niesamowitego blasku. Gwałtowne wiatry wzbijały tumany pyłu, zdawały się unosić w czarnych skrętach pioruny i błyskawice. Gdy na chwilę rozpraszały się chmury, widać było w pierwszym rzędzie walczących trzech olbrzymich sturękich, którzy za każdym razem ciskali w tytanów trzysta skał, okrywając ich jakby chmurą kamienną. Lecz nie byli oni tak groźni jak pioruny Dzeusa, wobec których stawali tytanowie ogłuszeni i bezradni, albowiem nikt z nich dotąd nie widział tej straszliwej ognistej broni5.

Zwycięzcą został Zeus, a na cześć Kronosa obchodzono Kronia, które były pamiątką złotego wieku, jaki panował na ziemi za jego rządów. Reja zyskała przydomek matki bogów.

Na posągach, które pojawiają się bardzo rzadko, wyobrażano Kronosa jako poważnego, starszego mężczyznę z brodą: głowę ma nakrytą połą płaszcza. Małżonkę jego, Reję, utożsamiali Grecy z azjatycką boginią Kybele i przedstawiali jako tęgą niewiastę na wozie w lwy zaprzężonym, trzymającą gałąź lub wieniec dębowy i klucz, na głowie zaś miała diadem z obronnych wież i bastionów6.

Po tej wojnie przychodziły kolejne, w których pokolenia bogów walczyły o władzę.

Warto przeczytać: Mit o Prometeuszu
  1. J. Parandowski, Mitologia, Londyn 1992, s. 20, ↩︎
  2. Tamże, s. 21. ↩︎
  3. Tamże. ↩︎
  4. Tamże, s. 21-22. ↩︎
  5. Tamże, s. 22. ↩︎
  6. Tamże. ↩︎
Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *