Prometeusz postanowił zemścić się na bogach. Zabił wołu i podzielił go na dwie części: mięso owinął skórą, a kości nakrył tłuszczem. Zaproponował Dzeusowi, żeby wybrał jedną z części, ponieważ to ludzie będą składali bogom w ofierze. Bóg wybrał stos, na którym były kości okryte tłuszczem, za co Dzeus okrutnie się na nim zemścił, przykuwając go do skał Kaukazu, gdzie orzeł wyjadał mu wątrobę, która codziennie odrastała.
Dzeus zemścił się okrutnie. Na jego rozkaz przykuto Prometeusza do skały Kaukazu. Co dzień zgłodniały orzeł zlatywał, by mu wyjadać wątrobę, która wciąż odrastała. Wokoło było pusto i głucho. Skazaniec nie słyszał głosu ludzkiego ani nie ukazywała mu się twarz przyjazna. Palony gorącymi, promieniami słońca, bez ruchu i spoczynku, trwał Prometeusz, niby wieczny wartownik, dla którego zawsze za późno przychodzi noc w płaszczu gwiaździstym i za późno zorza poranku roztapia się w ciepłocie dnia. Jego próżne jęki spadały w przepaść gór jak martwe kamienie3.
Prometeusza uratował później Herakles, który zabił orła i uwolnił tytana z kajdan.

