Motto księgi Koheleta to: Marność nad marnościami – wszystko marność1. Mędrzec zastanawia się nad ty, co człowiekowi przyjdzie z całego trudu, jaki go spotyka, kiedy żyje na ziemi. Mężczyzna zauważa, że pokolenia następują po sobie a ziemia trwa i pozostaje niezmienna. Stały jest cykl dnia i nocy, który ciągle się powtarza. Człowiek natomiast nie potrafi wszystkiego wyrazić słowami, a jego zmysły nigdy nie będą zaspokojone: nie nasyci oczu patrzeniem i uszu słuchaniem. Kohelet zauważa także ciągle powtarzający się cykl historii.
To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem. Jeśli jest coś, o czym by się rzekło: «Patrz, to coś nowego» – to już to było w czasach, które były przed nami2.
Życie ludzkie przemija tak szybko, że nikt nie pamięta już o tych, co byli i ci, którzy przyjdą również nie zostaną zapamiętani. Kohelet określa siebie jako króla nad Izraelem w Jeruzalem, który zaczął badać, ile mądrości jest we wszystkim, co dzieje się na ziemi. Uznaje jednak, że wszystko co zaobserwował jest marnością i pogonią za wiatrem. Nawet mądrość i wiedza nic nie znaczą, ponieważ wiedza potrafi przysporzyć człowiekowi wiele cierpienia.
Mędrzec doszedł do wniosku, że będzie korzystał z życia i to da mu szczęście. Śmiech był dla niego szaleństwem, radość nie miała celu ani wartości, alkohol prowadzi do głupoty, a gromadzenie niezliczonych dóbr nie daje żadnego pożytku.
Dokonałem wielkich dzieł: zbudowałem sobie domy, zasadziłem sobie winnice, założyłem ogrody i parki i nasadziłem w nich wszelkich drzew owocowych. Urządziłem sobie zbiorniki na wodę, by nią nawadniać gaj bogaty w drzewa. Nabyłem niewolników i niewolnice i miałem niewolników urodzonych w domu.
Posiadałem też wielkie stada bydła i owiec, większe niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem. Nagromadziłem też sobie srebra i złota, i skarby królów i krain. Nabyłem śpiewaków i śpiewaczki oraz rozkosze synów ludzkich: kobiet wiele. I stałem się większym i możniejszym niż wszyscy, co byli przede mną w Jeruzalem; w dodatku mądrość moja mi została. Niczego też, czego oczy moje pragnęły, nie odmówiłem im. Nie wzbraniałem sercu memu żadnej radości – bo serce moje miało radość z wszelkiego mego trudu; a to mi było zapłatą za wszelki mój trud. I przyjrzałem się wszystkim dziełom, jakich dokonały moje ręce, i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem. A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem! Z niczego nie ma pożytku pod słońcem3.
Kohelet zastanawiał się także czym różni się los mądrego od losu głupca. Mądrość przewyższa głupotę i dzięki temu mędrzec widzi więcej, natomiast głupiec chodzi w ciemności, bo nie jest świadomy wielu rzeczy. Jednakże ostateczny los głupca i mędrca jest taki sam, więc po co człowiek ma nabywać mądrości i wiedzy skoro jego życie podlega tym samym prawom, które rządzą losem głupca i szaleńca. Mędrzec nie cieszy się żadną szczególną pamięcią potomnych, ponieważ wszystko z upływem czasu idzie w niepamięć. Mężczyzna znienawidził także wszelkie swoje doczesne osiągnięcia. Zdał sobie bowiem sprawę z tego, że jego dobrami będzie władał ktoś inny, gdy on umrze i nie ma wpływu na to czy to będzie ktoś mądry, czy głupi.
Warto przeczytać: Księga Rodzaju – Stworzenie świata
