T. Borowski „Ludzie, którzy szli” – streszczenie szczegółowe

0 Comments

OpowiadanieKrótki utwór literacki o prostej fabule i niewielkiej liczbie bohaterów, odznaczający się swobodną kompozycją.

Opowiadanie rozpoczyna się się wspomnienia na temat budowy boiska do piłki nożnej. Murawa leżała w sąsiedztwie obozu cygańskiego, drutu kolczastego, za którym była rampa i szerokie tory kolejowe zapełnione wagonami. Za rampą znajdował się obóz kobiecy – FKL. Po prawej stronie boiska były krematoria – jedne nieopodal drutu kolczastego, a pozostałe w oddali – blisko obozu kobiecego. Za krematoriami był lasek, którym szło się do białego domku.


Określenia oświęcimskieObóz cygański – Cyganie z całej Europy internowani w Oświęcimiu masowo padali ofiarą głodu, brudu, chorób i bezwzględnego traktowania esesmanów.
Biały domek – komora gazowa, która miała ściany otynkowane na biało.
Blok – barak obozowy dla więźniów.
Fleger – sanitariusz.
Zauna – łaźnia, odwszalnia.

Boisko było budowane wiosną i przed zakończeniem prac więźniowie siali pod oknami kwiatki, i wykładali tłuczoną cegłą czerwone szlaczki naokoło bloków. Siano także warzywa: szpinak, sałatę i czosnek. Każdego dnia po rozdaniu wieczornych porcji posiłku więźniowie, którzy chcieli, szli na boisko pograć w piłkę. Niektórzy szli pod druty, aby porozmawiać z więźniarkami z FKL-u. Podczas jednego z niedzielnych meczów Tadek stał na bramce. Wokół boiska zebrali się więźniowie. Bramkarz stał tyłem do rampy. Piłka została wybita na aut i potoczyła się aż pod druty. Tadek poszedł po nią. Spoglądnął na rampę, na którą właśnie przyszedł transport. Z wagonów towarowych zaczęli wysiadać ludzie. Kierowali się w stronę lasku. Kobiety były ubrane w letnie sukienki, mężczyźni zdejmowali marynarki i szli w białych koszulach. Tadek wrócił do gry, piłka po kilku podaniach została wybita na róg, więc bramkarz znów po nią poszedł. Gdy podniósł piłkę zobaczył, że rampa jest pusta.

Nie pozostał na niej ani jeden człowiek z barwnego, letniego tłumu. Wagony też odjechały. Widać było doskonale bloki FKL-u. Pod drutami znów stali flegerzy i krzyczeli pozdrowienia dla dziewcząt, które z drugiej strony rampy odkrzykiwały im1.

Tadek wrócił z piłką na boisko i uświadomił sobie, że w czasie krótkiej akcji na boisku zagazowano trzy tysiące ludzi. Ci, którzy zostali powoli szli dwiema drogami w stronę lasu: tą z rampy i tą z drugiej strony szpitala. Na końcu obu ścieżek były krematoria. Część więźniów kierowana była do zauny, która dla więźniów oznaczała życie. Tadek zwraca uwagę na masowość i ciągłość zagłady.

Kiedy wstawałem z rana do mycia podłogi, ludzie szli — tą i tamtą drogą. Kobiety, mężczyźni i dzieci. I nieśli tłumoki. Kiedy siadłem do obiadu, lepszego, niż jadałem w domu — ludzie szli — tą i tamtą drogą2.

Obóz funkcjonował według swojego rytmu. Było ciepło, więc więźniowie otworzyli okna na oścież, skropili wodą podłogę, aby kurz się nie unosił. Tadek po południu przynosił paczki z magazynu, pisarz roznosił listy, lekarze opatrywali rany. Wieczorami bohater siadał w drzwiach bliku i czytał, „a ludzie szli tą i tamtą drogą”3. Nocą, gdy Tadek wychodził przed blok słyszał gwar tysięcy ludzi, którzy zmierzali na śmierć. Narrator był spokojny, ale jego ciało reagowało na krzywdę, której był świadkiem.

Patrzyłem w głąb nocy, otępiały, bez słowa, bez ruchu. Wewnątrz mnie całe ciało drgało i burzyło się bez mego udziału. Nie panowałem już nad nim, choć czułem każde jego drgnienie. Byłem zupełnie spokojny, ale ciało buntowało się4.

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *