T. Borowski „Proszę państwa do gazu” – streszczenie szczegółowe

0 Comments

OpowiadanieUtwór prozy narracyjnej niewielkich rozmiarów, o jednowątkowej fabule, bliski ze względu na wielkość noweli, różniący się od niej kompozycyjną swobodą.

Obóz jest odwszawiany, wszyscy więźniowie chodzą nago, panuje okropny upał. Obóz zamknięto, a praca komand ustała. Spano na deskach, ponieważ sienniki były w dezynfekcji. Obóz kobiecy także odwszawiano. Od kilku dni nie przychodzą nowe transporty. Tadek z innymi więźniami siedzą na buksie, jędzą przysłany chleb, wyciągają boczek, cebulę, skondensowane mleko. Henri marzy o francuskim winie. Mówi, że gdy znów pójdą na rampę to przyniesie Tadkowi oryginalnego szampana. Tadek przypomina mu o dawno obiecanych butach.


Określenia oświęcimskieBlok – barak obozowy.
Buksa – dwupiętrowa konstrukcja do spania.
Komando – oddział roboczy, mający swojego kapę, dozorującego esesmana i pracujący przy określonej robocie.

Narrator zwraca uwagę na to, że może transporty nie będą już przychodziły. W obozie zelżało, więźniowie mogą otrzymywać nieograniczoną ilość paczek, nie wolno bić. Ludzie w blokach i na zewnątrz chodzą nadzy, spoceni i cuchnący. Jeden z więźniów jest rabinem i głośno się modli. Marsylczyk liczy, że szybko zostanie wysłany do komory gazowej. Gdy Tadek, Henri i Marsylczyk przestają jeść w bloku robi się ruch. Blokowy oznajmił, że przychodzi transport i Kanada ma wyruszyć na rampę. Tadek przypomniał Henriemu o butach. Bohater zapakował jedzenie w walizkę i obwiązał ją sznurkiem. Narrator również wyruszył na rampę, ponieważ brakowało ludzi. Esesman odliczył setkę więźniów. Z nimi ruszyli także wartownicy, którzy po dotarciu na rampę odpowiednio się rozstawili. Grecy jedli, znalezione pomiędzy szynami, zepsute jedzenie. Jeden z wartowników zapytał Henriego czy chce mu się pić. Więzień odpowiedział, że tak, ale nie ma pieniędzy. Dobijają jednak targu i Tadek z Henrim piją wodę. Przestrzega Tadka, żeby nie brał gotówki i ubrań. Rozdzielono zadania i czekano na przybycie pociągu. Na rampie pojawili się oficerowie SS. Na stacje wjechał pociąg z wagonami pełnymi ludzi, którzy byli spragnieni i nie mogli oddychać. Zrobiło się gwarno. Wagony zostały ostrzelane z automatu i na rampie ucichło. Komando miało zakaz rekwirowania pieniędzy i kosztowności.

Szczęknęły rygle, wagony otwarto. fala świeżego powietrza wdarła się do środka, uderzając ludzi jakby czadem. Niezmiernie zbici, przytłoczeni potworną ilością bagażu, waliz, walizek, walizeczek, plecaków, tłumoków wszelkiego rodzaju (wieźli bowiem to wszystko, co stanowiło ich dawne życie, a miało rozpocząć przyszłe), gnieździli się w strasznej ciasnocie, mdleli od upału, dusili się i dusili innych. Teraz skupili się przy otwartych drzwiach, dysząc jak ryby wyrzucone na piasek1.

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *