Tren II
Jeslim kiedy nad dziećmi piórko miał zabawić,
A kwoli temu wieku lekkie rymy stawić,
Bodajżebych był raczej kolebkę kołysał
I z drugiemi nieważne mamkom pieśni pisał,
Któremi by dziecinki noworodne spiły
I swoich wychowańców lamenty toliły.
Takie fraszki mnie zbierać pożyteczniej było,
Niżli, w co mię nieszczeście moje dziś wprawiło,
Płakać nad głuchym grobem mej wdzięcznej dziewczyny
I skarżyć sie na srogość ciężkiej Prozerpiny.
Alem użyć w obojgu jednakiej wolności
Nie mógł — owom ominął, jako w dordzałości
Dowcipu coś ranego, na to mię przygoda
Gwałtem wbiła i moja nienagrodna szkoda.
Ani mi teraz łacno dowiadać sie o tym,
Jaka mię z płaczu mego czeka cześć na potym.
Nie chciałem żywym śpiewać, dziś umarłym muszę,
A cudzej śmierci płacząc, sam swe kości suszę.
Prózno to; jakie szczeście ludzi naszladuje,
Tak w nas albo dobrą myśl, albo złą sprawuje.
O prawo krzywdy pełne! O znikomych cieni
Sroga, nieubłagana, nieużyta ksieni!
Tak li moja Orszula, jeszcze żyć na świecie
Nie umiawszy, musiała w ranym umrzeć lecie?
I nie napatrzawszy sie jasności słonecznej,
Poszła nieboga widzieć krajów nocy wiecznej.
A bodaj ani była świata oglądała,
Co bowiem więcej, jedno ród a śmierć poznała.
A miasto pociech, które winna z czasem była
Rodzicom swym, w ciężkim je smutku zostawiła1.
Interpretacja
Tren rozpoczyna metapoetycka refleksja podmiotu lirycznego, który zapowiada polemikę z możliwymi krytykami poety. Zarzuty mogą odnosić się przede wszystkim do odmiennego potraktowania przez Kochanowskiego antycznej zasady decorum. Treny były pisane po śmierci bohaterów, którzy mogli wykazać się wielkimi zasługami. Poeta z Czarnolasu decyduje się jednak na upamiętnienie zmarłej córki. Fragment ten podszyty jest również gorzką ironią. Pisarz wolałby tworzyć lekkie, zabawne rymowanki do usypiania dzieci niż cykl żałobny. Dla cierpiącego ojca córka była dobrem bezcennym, więc w jego hierarchii wartości zajmowała najwyższe miejsce.
Indywidualne przeżycia ojca, poety, jego cierpienia i przemyślenia są głównym tematem całego cyklu, co samo w sobie jest godne wzniosłego stylu, który przynależy do gatunku jakim jest tren. Dla Kochanowskiego to, co przeżył jest wystarczającą przesłanką, aby posłużyć się wybranym gatunkiem. Kochanowski wspomina, że miał do tej pory złudne poczucie poetyckiej wolności. Uważał, że jeśli nie zgadza się na pisanie uniżonych panegiryków to manifestuje swoją wolność. Jednak los i Bóg doświadczyli go tak dotkliwie, że teraz zmuszony jest pisać treny. Wolność nawet poetycka jest więc tylko złudzeniem, bo każdy człowiek podlega tym samym prawom. W utworze pojawia się także antyczny topos non omnis moriar, ale poetycka duma ustępuje miejsca pokorze: „Ani mi teraz łacno dowiadać sie o tym,/ Jaka mię z płaczu mego czeka cześć na potym”2.
Zrozpaczony ojciec nie może pogodzić się z tym, że Urszulka odeszła tak wcześnie. Dziewczyna nie zaznajomiła się jeszcze dobrze ze światem, a już musiała odejść do krainy cieni. Kochanowski w swoim bólu nawet żałuje, że córka się narodziła, ponieważ niedługo później odeszła. Ta tragedia pozostawiła rodziców w głębokim smutku i niewyobrażalnym cierpieniu.
Wybrane środki stylistyczne
Warto przeczytać: Psalmy
18 września 2026J. Kasprowicz „Dies Irae” – opracowanie
20 września 2026PJ (8) – Prawa boskie a prawa ludzkie
22 września 2026F. Dostojewski „Zbrodnia i kara” – str. szczegółowe cz. I rozdz. I

