A. Mickiewicz „Dziady” cz. II – streszczenie i opracowanie

0 Comments

Obrzęd dziadów

Poeta poprzedza właściwy tekst dramatu objaśnieniem, czym jest obrzęd dziadów. Jest to uroczystość, którą obchodzi lud na terenach Litwy, Prus i obecnej Łotwy. Uroczystość poobchodzona jest na cześć dawnych, zmarłych przodków. Wywodzi się z czasów pogańskich a obrzędowi przewodniczy Guślarz. Dziady uznawane przez kościół i duchowieństwo za praktykę pogańską odbywają się potajemnie w kapicach lub pustych domach niedaleko cmentarza. Zebrani przygotowują jedzenie i napoje, a potem wywołują duchy. Obrzęd ma za zadanie pomóc duszom przebywającym w czyśćcu.

Osoby:
Guślarz
Starzec pierwszy z chóru
Chór wieśniaków i wieśniaczek
Miejsce: kaplica
Czas: wieczór 1 listopada.

Przygotowania do obrzędu

Tekst dramatu poprzedza motto z Hamleta W. Shakespeare’a. Przekład nie jest jednak do końca precyzyjny, ale oddaje główną myśl, że świat jest bardziej skomplikowany, niż sądzą ludzie całkowicie ufający rozumowi. Chór wypowiada słowa: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,/ Co to będzie, co to będzie?, które staną się jego częstym komentarzem do wydarzeń podczas obrzędu dziadów. Guślarz wydaje polecenia: należy zamknąć drzwi kaplicy, w oknach powiesić czarne tkaniny, zgasić wszystkie świece, mieszkańcy mają zebrać się wokół umieszczonej w kaplicy trumny. Starzec dopilnował wykonania wszystkich poleceń, więc Guślarz rozpoczyna przywoływanie duchów. Guślarz zwraca się do wszystkich dusz czyścowych, które cierpią. Wzywa je, aby przybyły do gromady, ponieważ są obchodzone dziady, na których dusze znajdą: jałmużnę, modlitwę, jedzenie i picie. Guślarz zapala kądziel (pęk lnianych włókien), co poprzedza przywołanie duchów lekkich. Chór zwraca się do duchów z poleceniem, aby powiedziały, czego potrzebują.

Duchy lekkie – Józio i Rózia

Pod sklepieniem kaplicy pojawiają się duchy dzieci, które wyglądają jak małe aniołki. Jeden z duchów zwraca się do obecnej na dziadach kobiety, która była ich matką. Józio mówi, że wraz z siostrą latają w raju i lepiej im niż za życia w domu. Mają aureolę, biały strój i skrzydełka. W raju mają wszystko, czego potrzebują, ale dręczy ich nuda i trwoga. Prawdziwa droga do nieba jest dla nich zamknięta. Guślarz pyta aniołka, czego potrzebują, aby dostać się do nieba. Duch tłumaczy zebranym, że mieli zbyt słodkie i niewinne życie i przez to nie mogą pójść do raju.

ANIOŁEK
Nic nam, nic nam nie potrzeba.
Zbytkiem słodyczy na ziemi
Jesteśmy nieszczęśliwemi.
Ach, ja w mojem życiu całem
Nic gorzkiego nie doznałem.
Pieszczoty, łakotki, swawole,
A co zrobię, wszystko caca.
Śpiewać, skakać, wybiec w pole,
Urwać kwiatków dla Rozalki,
Oto była moja praca,
A jej praca stroić lalki […].
Prosim gorczycy dwa ziarna;
A ta usługa tak marna
Stanie za wszystkie odpusty.
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

Przez to, że dzieci nie poznały w swoim życiu żadnych trudnych emocji nie mogą pójść do nieba. Człowiek nie może być chroniony przed poznaniem samego siebie dzięki emocjom, które mu towarzyszą w życiu. Przeznaczeniem każdego jest zaznanie zarówno radości, jak i cierpienia, by móc poznać pełnie człowieczeństwa. To dlatego dzieci proszą o dwa ziarnka gorczycy, które mają im zastąpić nieprzyjemne, gorzkie doświadczenia życiowe, których zabrakło w ich życiu doczesnym. Guślarz daje duchom to, tego chciały i prosi ich o opuszczenie obrzędu.

GUŚLARZ
Aniołku, duszeczko!
Czego chciałeś, macie obie.
To ziarneczko, to ziarneczko,
Teraz z Bogiem idźcie sobie.
A kto prośby nie posłucha,
W imię Ojca, Syna, Ducha.
Widzicie Pański krzyż?
Nie chcecie jadła, napoju,
Zostawcież nas w pokoju!
A kysz, a kysz1!

Zbliża się północ, Guślarz wydaje polecenie, aby zamknąć drzwi na kłódki, przynieść smolny pęk łuczywa i kocioł wódki, który na znak Guślarza zostanie podpalony. Po odprawieniu tego rytuału Guślarz wzywa duchy ciężkie.

Duch ciężki – Widmo Złego Pana

GUŚLARZ
Dalej wy z najcięższym duchem,
Coście do tego padołu
Przykuci zbrodni łańcuchem
Z ciałem i duszą pospołu.
Choć zgon lepiankę rozkruszy,
Choć was anioł śmierci woła,
Żywot z cielesnej katuszy
Dotąd wydrzeć się nie zdoła.
Jeżeli karę tak srogą
Ludzie nieco zwolnić mogą
I zbawić piekielnej jamy,
Której jesteście tak blisko:
Was wzywamy, zaklinamy
Przez żywioł wasz, przez ognisko!

Zza okna dochodzi do kaplicy głos, żeby kruki i sowy puściły nieznaną postać pod kaplicę, ale te nie chcą odstąpić go ani na krok. Guślarz widzi przez okno ducha, który wygląda okropnie.

GUŚLARZ
Wszelki duch! jakaż potwora!
Widzicie w oknie upiora?
Jak kość na polu wybladły;
Patrzcie! patrzcie, jakie lice!
W gębie dym i błyskawice,
Oczy na głowę wysiadły,
Świecą jak węgle w popiele.
Włos rozczochrany na czele.
A jak suchy snop cierniowy
Płonąc miotłę ognia ciska,
Tak od potępieńca głowy
Z trzaskiem sypią się iskrzyska.


GUŚLARZ I STARZEC
A jak suchy snop cierniowy
Płonąc miotłę ognia ciska,
Tak od potępieńca głowy
Z trzaskiem sypią się iskrzyska.

Przybyły na dziady duch jest blady, z jego ust wydobywa się dym i błyskawice, ma wytrzeszczone oczy, rozczochrane włosy, z których sypią się iskry. Gdy Widmo przemawia, zebrani na obrzędzie mieszkańcy wioski dowiadują się od niego, że był ich panam i wioska należała do niego. Zmarł trzy lata wcześniej i opowiada o swojej karze.

Widmo
Ach, zbyt ciężka ręka boska!
Jestem w złego ducha mocy,
Okropne cierpię męczarnie.
Kędy noc ziemię ogarnie,
Tam idę szukając nocy;
A uciekając od słońca
Tak pędzę żywot tułaczy,
A nie znajdę błędom końca.
Wiecznych głodów jestem pastwą;
A któż mię nakarmić raczy?
Szarpie mię żarłoczne ptastwo;
A któż będzie mój obrońca?
Nie masz, nie masz mękom końca!

Widmo błąka się po ziemi, nie może zaznać spokoju. Cierpi wieczny głód i jest nękany przez ptaki, które są tak naprawdę duszami zmarłych wieśniaków, którzy zostali przez Pana doprowadzeni do śmierci. Guślarz pyta, czego potrzebuje dusza przybyłego, ale okazuje się, że jego męki nie da się skrócić. bramy nieba są dla niego zamknięte, ale wolałby zejść do piekła niż nadal się błąkać z innymi duszami i cierpieć z powodu głodu i pragnienia, oglądając świat, z którego już odszedł. Wszystko przypomina mu o dawnych błędach, których nie da się już naprawić. Duch prosi zebranych na dziadach, a by dali mu trochę wody i jedzenia, ale na obrzędzie pojawia się chór ptaków, który nie pozwoli na to, aby duch się napił i posilił.

CHÓR PTAKÓW NOCNYCH
Darmo żebrze, darmo płacze:
My tu czarnym korowodem,
Sowy, kruki i puchacze,
Niegdyś, panku, sługi twoje.
Któreś ty pomorzył głodem,
Zjemy pokarmy, wypijem napoje.
Hej, sowy, puchacze, kruki,
Szponami, krzywymi dzioby
Szarpajmy jadło na sztuki!
Chociażbyś trzymał już w gębie,
I tam ja szponę zagłębię;
Dostanę aż do wątroby.
Nie znałeś litości, panie!
Hej, sowy, puchacze, kruki,
I my nie znajmy litości:
Szarpajmy jadło na sztuki,
A kiedy jadła nie stanie,
Szarpajmy ciało na sztuki,
Niechaj nagie świecą kości.

Ptaki przypominają duchowi, że mieszkali w jego wiosce, ale nie zaznali od niego litości i zmarli z głodu, dlatego on także będzie cierpiał, ponieważ wyjmą mu z gardła każdy kawałek jedzenia. Następnie przemawia Kruk, który przypomina Widmu swoją historię. Pewnego razu w jesieni wszedł do jego ogrodu. Był głodny, a na drzewach zauważył dojrzałe gruszki i jabłka. Od trzech dni nic nie jadł. Otrząsnął z drzewa kilka jabłek, ale zauważył to ogrodnik i poszczuł go psami. Mężczyzna nie zdołał uciec i za karę został pobity. Następnie głos zabrała Sowa, która również opowiedziała swoją historię. Kobieta w wigilię stała z małym dzieckiem pod bramą i prosiła o pomoc. Jej mąż już nie żył, córka służyła u niego, a matka leżała chora w domu. Widmo miało wtedy gości z okazji świąt i kazał jednemu ze sług przepędzić kobietę. Sługa pobił ją i wrzucił w zaspę śnieżną, gdzie zamarzła razem z niemowlęciem. Pomimo tego, że zebrani na dziadach ludzie chcą pomóc duchowi to nie jest możliwe. Ptaki nie pozwalają się mu napić ani zjeść. Widmo stwierdza jednak, że to zasłużona kara, ponieważ bycie nieludzkim dla innych, którzy potrzebują pomocy jest grzechem, którego nie da się zmazać.

WIDMO
Nie ma, nie ma dla mnie rady!
Darmo podajesz talerze,
Co dasz, to ptastwo zabierze.
Nie dla mnie, nie dla mnie Dziady!
Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem,
Sprawiedliwe zrządzenia boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.

Guślarz prosi ducha o opuszczenie dziadów skoro nie można mu pomóc. Rozpoczyna się rytuał przywołania duchów średnich. Guślarz podpala wianek, który znajduje się na końcu jego laski. Na dziady przybywa Zosia.

Duch pośredni – pasterka Zosia

Do kaplicy przybywa duch Zosi, który wygląda jak aniołek. Do jej stóp spływa biała szata, ma uśmiechnięta twarz i rozwichrzone włosy. W jej oczach jednak widać łzy. Jej skronie zdobi wianek, w ręku trzyma zielony badylek, przed nią bieży baranek i nad nią lata motylek. Zosia była piękną pasterką, która pasała baranki i zwracała uwagę mężczyzn. Oleś za gołąbki próbował skraść jej pocałunek, ale dziewczyna zignorowała jego starania. Od Józia dostała wstążkę, a Antoni się w niej zakochał. Bohaterka jednak nie odwzajemniła uczuć żadnego z młodzieńców. Zosia nie chciała wychodzić za mąż, a zmarła mając ledwie dziewiętnaście lat. Zmarła nie znając żadnej troski, ale także prawdziwego szczęścia. Jej myśli zajmowały błahe rzeczy, a z uczuć ludzi sobie drwiła. Zosia popełniła grzech obojętności i teraz po śmierci trawi ją nuda i tęsknota. Teraz za każdym odgłosem kogoś wygląda, ale zawsze pozostaje sama i jest zawieszona między niebem a ziemią. Guślarz pyta, czego potrzeba tej biednej duszy, ale Zosia prosi tylko o to, by chłopcy pochwycili ją za ręce i przyciągnęli do ziemi. Kara Zosi minie za dwa lata i jej dusza zazna spokoju. Guślarz odwołuje ducha Zosi, a potem kończy obrzęd dziadów.

Przybycie Widma

Po odwołaniu wszystkich duchów pojawia się jeszcze jeden. Nie chce odejść i nic nie mówi. Guślarz jest zaniepokojony jego zachowaniem.


GUŚLARZ
Darmo proszę, darmo gromię,
On się przeklęctwa nie boi.
Dajcie kropidło z ołtarza…
Nie pomaga i kropidło!
Bo utrapione straszydło
Jak stanęło, tak i stoi,
Niemo, głucho, nieruchomie,
Jak kamień pośród cmentarza.

Guślarz zawraca się do obecnej na obrzędzie pasterki i pyta ją, czy zna tego ducha. Kobieta jednak nie odpowiada, a Guślarz prosi o stułę i gromnicę, ale Widmo nie znika. Pasterka zostaje wyniesiona z kaplicy a Widmo podąża za nią. Zebrani na obrzędzie nie rozumieją, co się dzieje.

Przestrogi dla zebranych na obrzędzie

Józio i Rózia
Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.

Widmo
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże.

Pasterka Zosia
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie

Historia Józia i Rózi pokazuje, że człowiek musi doświadczyć pełni swojego człowieczeństwa poprzez różne emocje. Nie można nikogo chronić przed bólem.

Widmo uświadamia, że pomoc drugiemu człowiekowi jest najwyższym moralnym obowiązkiem człowieka, a jego zaniechanie jest niewybaczalne.

Zosia przestrzega przed bujaniem w obłokach i brakiem szacunku wobec uczuć, które żywią do nas inni ludzie.


Już wkrótce na blogu
  • T. Borowski „Proszę państwa do gazu” – streszczenie szczegółowe12 października 2026T. Borowski „Proszę państwa do gazu” – streszczenie szczegółowe
  • PJ (5) – Problematyka winy i kary14 października 2026PJ (5) – Problematyka winy i kary
  • J. Kochanowski „Fraszki” cz. I – opracowanie16 października 2026J. Kochanowski „Fraszki” cz. I – opracowanie

Categories:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *